2006-07-27 13:16:07 >>
ja nie śpię, ja śnię...
Oswoić się ze światłem
skłębionym cieniem
nieśmiało wychylającym się
zza końca świata
wędrując na krawędzi dnia
gdy brakuje słów
przeplatam ze sobą te wczorajsze
jestem, tworzę, maluję obrazy wyobraźnią
/a to wszystko przez te przedwynikowe stresssy/
skomentuj (2)
2006-03-28 21:22:36 >>
złap przepływającą chwilę...
mały rekonesans:
-weekseek
-and all that jazz...:)
-bleee,ciepłe kluchy!
-I'm gonna put it on:)/ in the sunshine
-i znowu ta długa przerwa między weekendami...
-wzlecieć, upajając się drugim człowiekiem...:)
-co by było, jakby ILO zalała woda? Zupa grzybowa, buahaha!!
-
"gdy patrzę w Twoje oczy, zaczyna się dzień"..
-chwilo trwaj, ty jesteś piękna!
-znów wędrujemy ciepłym krajem...
to było, jest i jeszcze będzie...
powtarzalność rzeczywistości. i zarazem wyjątkowość każdej chwili.
trudno się wyrazić. jakoś ostatnio łatwiej poprzez zdjęcia, uścisk dłoni niż słowa. może dlatego, że słow trochę za dużo, pustych, pełnych...
ciri (wolałabym bez słów)
skomentuj (4)
2006-02-23 18:44:43 >>
Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...
W koniuszkach palców
Poczujesz wieczność
Ćma jak gdyby nigdy nic
Usiądzie na zapalonej żarówce
I nic się nie stanie.
Ślimak przepełznie przez autostradę
I nic się nie stanie.
Zakochany w biedronce żuk
Nieśmiało wyzna jej miłość
I nic się nie stanie.
Bo wszystko będzie na swoim miejscu
Bo moja dłoń dopasowała się do Twojej.
Przechodzę siebie, znikają zasady grawitacji, można po prostu wzlecieć upajając się drugim człowiekiem. I zgubić się ponownie w jego oczach, żeby znaleźć ten najważniejszy drogowskaz.
Z napisem: NIEBO.
trzeba się uczyć ŻYCZLIWOŚCI.
Znów wędrujemy. Proszę, tylko podaj mi rękę. A cały świat będzie mógł znowu ruszyć.
ciri ( powracająca do pierwotnego szczęścia w dziurawych butach)
skomentuj (4)
2006-01-27 11:21:13 >>
Where I end and You begin...
wyruszyłam na poszukiwanie weny...
na razie zdjęcia:
idioteque.photoblog.pl
"czasem taki anioł samotny zapomni dokąd ma lecieć
i wtedy całe Bieszczady mają szaloną uciechę..."
WIECZNY BIESZCZADZKI OGIEŃ ktoś roznieci na nowo...
ciri
skomentuj (5)
2006-01-16 18:10:52 >>
hello stranger.
"to wszystko nam się śni, ja Tobie, a Ty mi, lalala"
Było
Święta, pozostawiające jak zwykle uczucie niedosytu, ale też lekką ulgę, że skończyła się monotonia, że można wdrążyć się na nowo w bieg...
Chwiejne kroki w kierunku nowego roku, sylwester, pozostawiający także niedosyt, ale przeżywany w spokoju wewnętrznym, i z lekkim rozgoryczeniem, że to nasz ostatni raz w takim gronie, że niewiadomo, gdzie nas potem poniesie...
Zabieganie, dni wyjętę z życiorysu, myśli, aby tylko wytrwać te pare dni, płonne postanowienia, że on nowego półorocza będzie inaczej, wymówki, usprawiedliwianie samej siebie...
studniówka, tak świeża jeszcze, której jedynym materialnym dowodem są jeszcze pomalowane paznokcie i sukienka, która tak długo czekała w szafie na swój jeden dzień życia.
a jednak to wszystko nie cieszy tak, jak powinno, jest przyjmowane z mimowolną pobłażliwością i.. obojętnością? nawet nie to...
"Czemu ty się zła godzino, z niepotrzebnym mieszasz lękiem
jesteś- a więc musisz minąć
Miniesz- a więc to jest piękne"
Jest
Chyba za dużo jest we mnie świadomości, za mało zapomnienia, szaleństwa, wpatrzenia w niebo. Za mało zasłuchania w odgłosy świata, bliskości ze świętymi przyjaciółmi. Coraz wiecej nic nie znaczacych słów, o tym, co doczesne, o tym co się dzieje na zewnątrz.
zbyt mało czasu na spenetrowanie wnętrza, znalezienie złotego środka i wyleczenia się z tej niemocy...
Jednak w tym wszystkim zdarzają się jeszcze chwilę zapomnienia, oddania się bezgranicznemu szczęściu, jednak czemu coraz trudniej jest mi to osiągnąć?
może radość moja dojrzała? Może przestała byś pusta, może trzeba ją docenić? Przecież wywołanie uśmiechu na czyjejś twarzy dalej nie jest trudne... przeciez tak naprawdę, nic się nie zmieniło. Dorośliśmy, znaleźliśmy swoje cele, nie jesteśmy już wesołą bandą, a może ukrywamy to, że jesteśmy, zaczęliśmy się wstydzić beztroski. Brak problemów budzi wyrzuty sumienia, więc na siłę te problemy wymyślamy??
Będzie
może nadejdzie w końcu to obiecywane JUTRO, kiedy uda się powiązać kawałki dzieciństwa z podejmowanymi decyzjami. Może spod połów maturalnych garniturów uda mi się dojrzeć wystającą procę, a na schowanych pod pomalowanymi ustami zębach ślady spałaszowanych w kryciu truskawek. I może rzeczywiście uda nam się założyć tę wymarzoną studencką komunę:))
ciri (gdzieś pomiędzy wierszami)
skomentuj (3)
2005-12-23 18:22:40 >>
trzeba teraz w śnieg uwierzyć....
"Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
i tym śniegiem się ośnieżyć
i ocienić się tym cieniem
i pomilczeć tym milczeniem..."
życzę spokoju ducha, życia w zgodzie z sobą, abyście zawsze mogli znaleźć ukojenie w ciszy i bliskie ramiona...
a przede wszystkim Miłości. abyście potrafili ją znaleźć i czerpać z niej, jak z nieskończonego źródła. i rozsiewali, mnożyli, ogrzewali serca innych...
abyście zawsze potrafili znaleźć piękno tego Świata i Boga...
ciri ( wierząca w śnieg)
skomentuj (6)
2005-12-15 09:22:18 >>
don't panic
no to trzy dni próbnej matury...
nie wiem, jakoś bardziej się przejmuję testem z historii w sobotę na kursie..:)
najprzyjemniejsze w tej całej maturze próbnej jest to, że jest na 12 i Ciri mogła sobie pospać troszkę powyżej przeciętnej:)
a najgorsze to jest to, że jakiś idiota wymyslił, że mamy pisać tylko i wyłącznie CZARNYM długopisem... no i gdzie ja znajdę czarny długopis, jak ja piórem piszę!! i długopisem mam takie nieładne pismo...
i pada deszcz
i nie podoba mi się perspektywa siedzienia 5 godzin i pisania 2-och wypracowan, bo mi się po prostu nie chce...
no i nie wiem co robic na sylwestra...
no dobra, dosyć marudzenia, idę do historii:)
ciri ( nie chcąca pisać czarnym długopisem bo nie )
skomentuj (2)